Wyszukiwarka

ALICJA W KRAINIE CZARÓW

Nasza wspólna historia od samego początku była splotem symboli i odniesień, które towarzyszyły nam od pierwszego spotkania. Poznaliśmy się cztery lata temu w urokliwej herbaciarni. Strome schody zaprowadziły nas do tego magicznego miejsca, gdzie nasz stolik był częścią malowanej na ścianach kolorowej łąki, a na suficie płynęły chmury. Rafał spytał się mnie, czy może się dosiąść do stolika. W powietrzu unosiła się woń białej herbaty,  a  na  regale  tuż  obok  leżała  książka  „Alicja  w  Krainie  czarów”.

Do dziś czujemy, że przeznaczenie splotło nasze ścieżki podczas tamtego pamiętnego spotkania, kiedy nie potrafiliśmy oderwać od siebie oczu. Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, że wizja Krainy Czarów będzie dla nas największą inspiracją, którą zrealizujemy jako mąż i żona. Możecie w to nie wierzyć, ale u nas nic nie wydarzyło się przypadkiem, pomysł nie został wyciągnięty z kapelusza, a miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje.

Zapragnęliśmy, aby nasz ślub był dotykiem naszych najskrytszych marzeń, a każdy drobny detal z przygotowań stanowił swoistą podróż po historii naszego pierwszego spotkania. Poszukiwaliśmy wśród smaków, zapachów i obrazów wszystkiego tego, co wyrażałoby nasze artystyczne dusze. Chcieliśmy stworzyć świat wspomnień przemyconych w detalach zaczerpniętych  z  „Alicji  w  Krainie  Czarów”. Nie mogło zatem zabraknąć w scenografii naszego ślubu dodatków vintage, takich jak rodzinna porcelana, figurki wróżek z dzieciństwa czy baśniowe bibeloty. Chcieliśmy pozostać w otoczeniu takich kompozycji dekoracyjnych, które mogliśmy zaaranżować  sami  wspólnie.

Zdecydowaliśmy się na kameralny bankiet w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół w stylowych wnętrzach Art Hotelu, mieszczącego się w zabytkowej XIV-wiecznej kamienicy, w Sali Ogrodowej, która doskonale oddała charakter naszego przyjęcia, przypominającego herbatkę u  Szalonego  Kapelusznika.

To tajemniczy ogród wewnątrz budynku w otoczeniu zieleni. Okiennice na ścianach, centralnie umiejscowiona magiczna studnia i szlachetna kolorystyka oddały bajkową atmosferę tego miejsca, w którym się chcieliśmy zaszyć. Na jednej ze ścian widniało ogromne zwierciadło, zapraszając  gości  do  wejścia  do  świata  „po  drugiej  stronie  lustra”.

W aranżacji i florystyce przygotowanej przez niezwykłą pracownię La Vida nie zabrakło feerii barw i nieszablonowych detali, które można było spotkać w naszej Krainie Czarów: karcianych motywów, stosów filiżanek wypełnionych kwiatami: hortensji, pachnącego groszku czy szafirków, ułożonych na połaci mchu, kluczyków, zegarów, książek na stole okrytym tiulem, tortu z krzywymi piętrami przygotowanego przez cukiernika hotelu i czasu, który nieubłaganie uciekał spóźnionemu  Białemu  Królikowi,  który  dołączył  do  nas  później.

Zajmując się stylizacją, zależało nam na tym, aby podjąć współpracę z artystycznymi pracowniami, stawiając na rękodzieło i udowodnić tym samym, że ślub, który nie odbiega od zagranicznych trendów można zorganizować w Polsce, kierując się własnymi inspiracjami i kreatywnymi rozwiązaniami. Przełamaliśmy tradycję wybierając razem w salonie Vogue&She zwiewną, romantyczną suknię wykonaną w całości z delikatnego tiulu w kolorze pudrowego różu. Klasyczny welon zmieniliśmy na ekstrawagancki fascynator Decolove z ręcznie wykonanymi jedwabnymi kwiatami. Pokusiliśmy się także o motywy zaczerpnięte bezpośrednio z „Alicji w Krainie Czarów” jak buty z sercami Vivienne Westwood, pończochy w czarno-białe paski, karciane spinki Pana Młodego, czy kwiatowe zaproszenia wraz z małym kluczykiem z napisem „Open Me” zaprojektowane przez pracownię Decoris Wedding Collection. W kolorystyce dominowały odcienie fioletu, niebieskiego i różu. W stylizacji chcieliśmy wykreować wizerunek nas jako Pary Młodej, który otwierałby nasza własną baśń pełną romantyzmu z  nutką  ekstrawagancji  i  szaleństwa.

Myślimy,  że  Szalony  Kapelusznik  byłby  z  nas  dumny.

Sercem Krainy Czarów był ogród, dlatego dopełniliśmy nasz awangardowy pomysł stylizowaną ślubną sesją plenerową w otoczeniu natury i aranżacją okrytą mgłą dla podkreślenia bajecznej aury tamtych chwil. Wysmakowane kadry fotografa Jarosława Kozłowskiego były wyjęte niczym ze snu Alicji, gdzie nie mogło zabraknąć postaci Szalonego Kapelusznika w cylindrze i Białego Królika, kart oraz książek unoszących się w powietrzu, a także flakonów z napisem  „Drink  Me”.  Po  jego  wypiciu  została  już  tylko  magia…

Poetyka snu „Alicji w Krainie Czarów” nieustannie inspirowała nas do podążania za naszymi marzeniami w duchu romantyzmu, odrzucenia konwencji ślubnych na rzecz wykreowania świata zmieszanego z realizmem, fantastyką i ekspresją. Symbolikę tej książki odczytaliśmy na własny niepowtarzalny sposób, a nie tracąc na naszej autentyczności, pozostaliśmy tak naprawdę sobą. Parą  ludzi  zakochanych  w  sobie  do  szaleństwa.

 

Materiał opublikowany w edycji LATO kwartalnika Panna Młoda

Fotografie: Jarosław Kozłowski

Tekst: Natalia i Rafał

 

Podobał ci się artykuł zostaw komentarz

 

Partnerzy

Artykuły podobne

MOTYW PRZEWODNI
MOTYW PRZEWODNI
Script logo